Zakazy – czy zawsze są takie dobre?
Rodzice stoją przed bardzo trudny wyzwaniem… Muszą bowiem opracować metody wychowawcze, które z jednej strony przygotują smyka do dorosłego życia, a z drugiej nie zabiorą mu dzieciństwa. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim należy uważać na to, czego się zakazuje…
Okazywać radość i pomagać
Spójrzmy choćby na wyrażanie pozytywnych emocji. Towarzyszące zabawie, ekscytacji czy zachwytowi krzyki i głośnie śmiechy są formą rozładowania energii oraz wyrażenia siebie. Nie karćmy więc pociechy za te radosne eksplozje, a cieszmy się jej szczęściem…
Warto zwrócić uwagę, że wspomnianą radość może wywołać choćby pomoc (np. w domowych obowiązkach) drugiemu człowiekowi. Dziecko czuje się wtedy ważne i użyteczne – nabiera też przekonania o swojej mocy sprawczej. Wywołany tymi uczuciami uśmiech jest jeszcze bardziej potęgowany przez pragnienie bycia nagrodzonym – nawet jedynie pochwałą.
Być kreatywnym
Nie zabraniajmy dziecku kreatywności, przejawiającej się w rysowaniu, malowaniu czy modelowaniu. Nie narzekajmy, że podczas powstawania nowego działa pobrudziło się krzesło czy stół, ponieważ ich wyczyszczenie to zazwyczaj kwestia kilku minut. Naprawdę warto je poświęcić, gdy stawką jest twórczość, wyobraźnia i spostrzegawczość smyka.
Aktywnie poznawać świat
Nie powstrzymujmy też malca przed fizyczną aktywnością. Bieg, fikołki czy inne wspinaczki są przecież najlepszym sposobem na poznawanie swojego potencjału, kształtowanie odwagi i nabieranie – jakże potrzebnego – doświadczenia. Zamiast hamować – zachęcajmy i uczmy jak właściwie i bezpiecznie korzystać z rozsianych po otoczeniu atrakcji.
Co jeszcze? Pozwólmy dziecku na próby samodzielnego jedzenia i podejmowania niektórych decyzji. Nie „wariujmy”, gdy będzie ono chciało – od czasu do czasu – spędzić nieco czasu przed TV, ponieważ wiele animacji prezentuje naprawdę piękne i poruszające historie. Zawsze doceniajmy dobre chęci, dziękując za pomoc czy chwaląc najmniejsze sukcesy.