Dziecko a wolność wyboru
Każdy z nas pragnie autonomii i niezależności. Nie czujemy się komfortowo, gdy inni podejmują za nas kluczowe decyzje i obarczają kolejnymi rozkazami. Jest to w pełni normalne i nie powinno dziwić. Czy jednak nie dotyczy to również naszych pociech?
W klatce
Wielu rodziców trwa w przekonaniu, że najlepsze dla ich malców jest podporządkowanie się wyborom opiekunów. Ma to zwiększyć poziom bezpieczeństwa i skutecznie uchronić przed dziecięcą samowolką. Prawda bywa jednak zgoła odmienna… Zbudowanie pewności siebie i poczucia braku zagrożeń wymaga bowiem pewnej samodzielności we wpływaniu na otaczającą rzeczywistość. Oczywiście nie mówimy tu o całkowitym pozostawieniu malców samych sobie. Nieprzekraczalną granicą musi być sprowokowanie sytuacji niebezpiecznych dla życia i zdrowia.
Siła wyboru
Warto jednak pozwolić smykom na podejmowanie prawdziwych decyzji, choćby odnośnie ubioru czy jedzenia. Takie podejście pozwoli na wydobycie z nich ogromnego potencjału rozwojowego. Zyskują wtedy kreatywność, wyobraźnia, percepcja czy lepsze zrozumienie otoczenia. Duże znaczenie ma również łatwiejsze poznawanie samego siebie – swych potrzeb czy zainteresowań.
Wraz z pojawieniem się możliwości dokonywania własnych wyborów aktywizuje się płat czołowy, co wpływa pozytywnie na jakość procesów myślowych i decyzyjnych, a także zdolność przewidywania.
Nie przyjmujmy więc całkowitej kontroli nad naszymi dziećmi. Odrobina swobody i samodzielności może być przecież bardzo korzystna dla ich prawidłowego rozwoju. Wolność wyboru to też najlepsza metoda do kształtowania odpowiedzialności.