Za górami, za lasami…

O pozytywnym wpływie bajek na dziecięcą psychikę wiadomo nie od dziś. Wyciszają, uczą i rozwijają kreatywność. Czy istnieje coś lepszego, niż śledzenie kolejnej przygody swojej ukochanej baśniowej postaci? Chyba tylko tworzenie własnej.

 

Co by było gdyby?

Czy Kopciuszek zostałby żoną Księcia, gdyby nie był gapą i nie zgubił pantofelka? Z czego jeszcze Dobra Wróżka mogła wyczarować Kopciuszkowi karoce? Od takich pytać warto zacząć. Na początku zachęćmy dziecko do werbalnych opowieści. Później zaproponujmy tworzenie prostych rekwizytów z materiałów o różnych fakturach, stymulując tym samym zmysł dotyku naszego malucha. Na koniec wprowadźmy trochę ruchu. Jak zatańczyłby Kopciuszek do naszej ulubionej piosenki?

 

Nasza własna bajka

Większą frajdą od kontynuacji, czy zmiany fabuły znanej dziecku bajki jest wymyślenie czegoś zupełnie nowego. Najpierw bohater. Może ulubione zwierzątko? Usiądźmy z dzieckiem (najlepiej na huśtawce, hamaku, czy trawie jako dodatkowy stymulant sensoryczny) i ustalmy wszystkie szczegóły. Niech podczas tej rozmowy w ruch pójdą kredki i mazaki. Poprośmy dziecko o narysowanie bajkowego przyjaciela, jego domku i przyjaciół.

 

A kiedy wystarczy czasu…

Stwórzmy wspólnie książeczkę dotykową przedstawiającą losy nowego baśniowego ulubieńca. W sklepach papierniczych możemy kupić bazy do scrapbookingu, zestawy filców, mięciutkie pomponiki, szorstkie kamyczki i wszystko czego tylko dusza zapragnie. Ważne, by wykorzystane materiały były różnobarwne, a podczas dotyku dostarczały innego rodzaju bodźców czuciowych. Taka książeczka może nam później służyć jako pomoc w terapii sensorycznej.
Nasza pociecha z całą pewnością nie raz wróci do historii, którą sama stworzyła, a przy okazji zaliczy trening sensoryczny – ot co, przyjemne z pożytecznym.