Świadome przepraszanie
Nikt z nas nie lubi przepraszać. Dla wielu jest to równoznaczne z przyznaniem nie tylko do błędu, ale nawet i porażki. W dzisiejszym artykule nie będziemy jednak oceniać takiego podejścia, a spojrzymy na temat z perspektywy naszych pociech.
Nie dla przeprosin
Dzieciństwo ma swoje prawa – dlatego do przewinień popełnionych przez najmłodszych podchodzimy zazwyczaj z dużo większą wyrozumiałością. Nie zmienia to jednak faktu, że oczekujemy od nich magicznego słowa przepraszam. Często jednak jedyną reakcją na nasze wymowne spojrzenia i stanowcze polecenia jest swego rodzaju bunt. Malec – jak każdy człowiek – nie lubi przecież przepraszać.
Czy przeprosiny wypowiedziane szybko i bez żadnych refleksji mają faktyczną wartość? Raczej nie, a do tego właśnie zmierzają nasze wymuszające praktyki.
Nauka przepraszania
Nie każdy dorosły potrafi wziąć odpowiedzialność za własne czyny, trudno więc wymagać tego od dziecka. Warto jednak udzielić smykowi lekcji, które znacznie ten cel przybliżą. Mowa tu właśnie o nauce refleksyjnego przepraszania, któremu towarzyszyć będzie rzeczywiste zrozumienie popełnionych błędów. Od czego powinniśmy zacząć?
Pierwszym krokiem jest wspólne znalezienie odpowiedź na pytanie „Co się stało?” Musimy dokonać tego na spokojnie, powstrzymując się od ocen oraz negatywnych emocji. Poprośmy smyka, żeby dokładnie opowiedział o zaistniałej sytuacji i swojej reakcji na nią.
Następnie powinniśmy spytać dziecko, czy jego zachowanie było właściwe i dlaczego tak uważa? Postarajmy się zrozumieć jego odpowiedź. Jeżeli malec nie dostrzega błędu – musimy wyjaśnić mu z jakiego powodu jego postępowanie było złe i zachęcić do przeproszenia osoby pokrzywdzonej.
Gdy już tego dokona, należy mu się oczywiście pochwała. Było to bowiem przedsięwzięcie niełatwe i wymagające dużo pracy.
Zamiast wymuszeń poświęćmy dziecku czas i rozmawiajmy z nim jak najwięcej. Jest to zdecydowanie lepsza droga do opanowania umiejętności świadomego przepraszania i zbudowania z naszą pociechą trwałych więzi.