O właściwym chwaleniu
Częste chwalenie dziecka jest tematem bardzo kontrowersyjnym. Z jednej strony pomaga budować jego poczucia wartości, lecz z drugiej może wzbudzić tendencję do ukierunkowania działań na uzyskiwanie nagród. Jak więc wybrnąć z tej sytuacji?
Liczy się zainteresowanie
Niełatwo jest zapanować nad emocjami, gdy nasza pociecha robi wyraźne postępy, np. opanowując jakąś nową umiejętność. W euforii pragniemy zakomunikować całemu światu jak wspaniała latorośl „nam się udała”. Co ciekawe, nie utożsamia się to z potrzebami dziecka. Dla niego nie jest bowiem ważne ocenianie czy wartościowanie, a nasze zainteresowanie.
Co znaczy to w praktyce? Wyobraźmy sobie sytuację, w której smyk podbiega do nas ze swoim najnowszym rysunkiem. Jak zareagujemy? Najprawdopodobniej będzie to coś takiego: „Jaki cudowny rysunek. Jesteś taki zdolny!”. Tymczasem znacznie lepiej stwierdzić fakt powstania nowego dzieła i spytać co się na nim znajduje.
Wysiłek to podstawa
Zamiast oceniać – opiszmy co widzimy. Jest to naprawdę ważne, ponieważ przez wartościowanie dziecko może dojść do wniosku, że oferowane mu miłość i opieka wynikają jedynie z osiąganych sukcesów. Zwróćmy przede wszystkim uwagę na wysiłek i wytrwałość smyka. Wpłynie to bardzo pozytywnie na samoocenę i utrwali pogląd, że najlepszym przepisem na zwycięstwo jest trud i działanie.
Czy warto więc korzystać z popularnego systemu kar i nagród? Jego efektywność zdaje się raczej bardzo wątpliwa…