Hipnoporód 1/2. Istota i geneza

Co powiecie na ograniczenie lub nawet całkowite wyeliminowanie bólów porodowych? Nie brzmi to zbyt realnie, prawda? Pozory jednak mylą, ponieważ współpraca z własnym ciałem może przynieść zadziwiające efekty. Na tym właśnie opiera się hipnoporód.

 

Pierwsze kroki

Pojęcie to została opracowane przez uznaną amerykańską hipnoterapeutkę Marie F. Mongan i odnosi się do filozofii rodzenia bez cierpienia. Autorkę do działania zainspirowało (już w okresie dzieciństwa) zestawienie obrazu spokojnie wydającej na świat potomstwo kotki z traumatycznymi wręcz „porodówkowymi” wspomnieniami jej mamy.

Mongan za główne przyczyny pełnych bólu i krzyków porodów uznała odejście od aspektu naturalności na rzecz szeroko idącej farmakologii i medykalizacji. Wśród stawianych przez nią zarzutów znalazły się również – sztuczne przyśpieszanie porodów przez położników oraz niski poziom wiedzy ciężarnych kobiet na temat ich własnych ciał.

Amerykanka podjęła walkę, w której zwycięstwo zagwarantował jej udany hipnoporód swego wnuka. Był to impuls, który zdeterminował:

  • wprowadzenie w szpitalach standardów okołoporodowych
  • powstawanie center hipnopołożnictwa
  • propagowanie rodzenia naturalnego.

 

Istota podejścia

Na czym tak właściwie opiera się ta metoda? Jej fundament stanowią techniki relaksacyjne, które skutecznie odwracają uwagę mózgu od bólu i pomagają odnaleźć drogę ku właściwemu postępowaniu. Masaż, ćwiczenia oddechowe czy wizualizacje wzmacniają instynkt i świadomość ciała, niwelując – silnie skorelowany z bólem – lęk.

Każdy poród cechuje się własną dynamiką, w którą – bez wskazań medycznych – nie należy ingerować. Jest to proces w pełni naturalny, dlatego powinno zrezygnować się z ciągłej kontroli ze strony personelu na rzecz zdania się na przystosowane do tego celu i nietykalne ciało. Wobec matki i noworodka należy odnosić się w sposób w pełni spersonalizowany, a nie będący wynikiem utartych schematów i stereotypów.

 

Więcej o hipnoporodzie już w przyszłym artykule. Serdecznie zapraszamy.