Mit toksycznych dzieci

Toksyczne dzieci – takim mianem określa się często malców, którzy nie wiedzą czym jest empatia i wdzięczność oraz dla spełnienia swych zachcianek nie cofają się przed agresją i manipulacją. Typowe są dla nich częste wybuchy złości i brak akceptacji dla wszelkich zasad.

 

Nie zapomnij o genach

Obecność takich malców jest niezwykle destrukcyjna dla rodzinnych więzi i ciepła domowej atmosfery. Nie powinno to dziwić, gdy relację opartą na miłości i akceptacji zastępuje wrogość i niechęć. Czy jednak toksyczne dzieci naprawdę istnieją?

Wielu psychologów mówi zdecydowane NIE, postulując o przypisanie przymiotnika toksyczne wychowaniu. Dlaczego? Ponieważ to przecież na rodzicach spoczywa obowiązek ukształtowania charakteru swoich pociech. Uwzględnione powinny być przy tym cechy dziedziczne – wpisany w DNA temperament. Koniecznym warunkiem jest więc dostosowanie metod wychowawczych do osobowości malca.

 

Wolność, ale z umiarem

Warunkiem sprzyjającym rozwojowi wspomnianej toksyczności jest nadmierne rozpieszczanie smyka. Skonstruowanie iluzji świata bez granic i zasad nie jest zbyt dobrym pomysłem, ponieważ determinuje kiełkowanie cech takich jak niecierpliwość, roszczeniowość czy zaciekłość. Chwalmy więc nasze dzieci, pozwalajmy im dokonywać samodzielnych wyborów, ale wszystko w granicach rozsądku i pewnej dozy konsekwencji.

 

Każde dziecko jest inne, nie można więc opracować uniwersalnego modelu wychowania. Zawsze powinniśmy jednak zwracać uwagę na to, żeby dostarczać dobrego wzorca zachowania, być elastycznym i wprowadzić zapewniające bezpieczeństwo zasady. Najważniejsze wydaje się jednak budowanie relacji w oparciu na cierpliwość, zaufanie i efektywną komunikację.