Syndrom drugiej doby

Kiedy poród mamy już za sobą, nadchodzi zazwyczaj doba owocnego wypoczynku. Nie ma co się temu dziwić, patrząc na wysiłek jakiemu sprostać musiała nie tylko mama, ale również jej nowonarodzona pociecha. Szkoda, że następny dzień nie może być równie błogim doświadczeniem…

 

Nowy świat

Kiedy maluszek ochłonie już po natłoku nowych wrażeń i doświadczeń, zacznie uświadamiać sobie, że nie znajduje się już w maminym brzuszku. Panujące w nim ciepło i spokój zastępują dobiegające zewsząd hałasy i zbyt intensywne światło. Doprowadza to do silnego stresu, niepewności i braku poczucia bezpieczeństwa. Dziecko reaguje na to płaczem, krzykiem i swoistym prężeniem się, a rodzice martwią się coraz bardziej…

 

Jak pomóc?

Zazwyczaj nie ma jednak powodu do strachu, ponieważ syndrom drugiej doby jest tylko problemem tymczasowym. Szczególnie, gdy w odpowiedni sposób na niego zareagujemy. Zamiast okazywać panikę, pokażmy maluszkowi czym jest matczyna bliskość. Na tym etapie nie ma co przejmować się ewentualną nieodkładalnością naszej pociechy – to w pełni normalne! Po prostu najpewniej będzie ona czuła się przy piersi rodzicielki.

Dobrym pomysłem jest również otulenie dziecka kocykiem i ułożenie go w bliskości serca oraz brzucha mamy. Będzie to dobra symulacja warunków panujących w macicy.

 

Kiedy maluszek już zaśnie, możemy spróbować odłożyć go do łóżeczka. Po odpowiedniej ilości prób z pewnością oswoi się z innym otoczeniem…