Gdy koncentracja wymaga dodatkowych bodźców…

Niektóre dzieci do utrzymania koncentracji na słowach nauczyciela potrzebują dodatkowych bodźców. Wynika to ze specyfiki ich systemu nerwowego, który domaga się większej porcji sensorycznych wrażeń. Czy warto więc stale upominać smyka o niebujanie się na krześle?

 

Podstawowy błąd

Niestety nie przyniesie to żadnych pozytywnych efektów. Dziecko przestanie bowiem skupiać się na nauczycielu, a jego uwagę pochłonie dążenie do niehuśtania. Zamiast krytykować – zaakceptujmy więc sytuację i postarajmy się pomóc malcowi we właściwy sposób.

 

Potrzebny jest ruch

Zostańmy jeszcze chwilę przy wspomnianym krześle. W tym przypadku, świetnym rozwiązaniem jest położenie na nim krążka sensorycznego, który umożliwi dziecku – mniej uciążliwe dla otoczenia – bujanie i dostarczy wrażeń sensorycznych. Krążek zastąpić można słabo napompowaną, dużą piłką.

Przed rozpoczęciem zajęć powinniśmy zachęcić podopiecznego do rytmicznego marszu w miejscu. Można też „wykorzystać” go do dbania o czystość tablicy.

 

Nieco wyrozumiałości

Ruch to jednak nie jedyny sposób na stymulację systemu nerwowego. Rolę tę może spełniać choćby ściskanie jakichś przedmiotów, żucie czy gryzienie. Jak reagować? Nie robić zakazów! Niech dziecko manipuluje podręcznymi rzeczami wedle uznania. Pozwólmy mu też żuć gumę czy korzystać ze specjalnych gryzaków. Pomóc może również popijana przez słomkę woda.

 

Dla całej klasy

Dobrym pomysłem jest przeplatanie lekcji (np. raz na 2 godziny) krótką gimnastyką. Warto pomyśleć również o kąciku sensorycznym, który – podczas przerwy – skutecznie zaspokoi dziecięce potrzeby.

 

Spróbuj, te proste praktyki naprawdę robią różnicę.