Jak nie budować chłopięcej pewności siebie
Rodzice dążą do tego, żeby ich dzieci stały się silne i niezależne. W drodze do osiągnięcia tego celu nie stronią od sloganów czy praktyk, które w ich mniemaniu pełnią rolę motywującą, lecz w rzeczywistości mogą być dla malca krzywdzące. Szczególnie dotyczy to chłopców…
Nie wstydźmy się uczuć
Jednym z takich niebezpiecznych haseł jest zarzucanie synkowi zbyt dużej wrażliwości. Skutkiem może być myślenie dziecka o wyrażaniu uczuć z perspektywy powodu do wstydy, od czego niewielki już krok do tłumienia i lekceważenia potrzeb emocjonalnych. Nieprawidłowa gospodarka uczuciowa to z kolei potencjalna przyczyna niekontrolowanych wybuchów złości czy problemów z używkami.
Związane jest z tym niezwykle popularny stereotyp – „chłopaki nie płaczą”. Jednak czy łzy naprawdę są jedynie oznaką słabości? Poza tym, tego typy podejście uczy emocjonalnej selekcyjności, polegającej na przypisywaniu konkretnych uczuć danej płci. Może wywołać to liczne problemy w budowaniu międzyludzkich relacji.
Akceptacja to podstawa
Bardzo niekorzystne jest także porównywanie dziecka do innych. Silnie godzi to w poczucie własnej wartości i determinuje pragnienie ciągłego dopasowania. Tymczasem podstawę właściwego wychowania stanowić powinna akceptacja i zrozumienie – również dla wad i potknięć.
Zrezygnujmy więc ze słów typu „wygraj za wszelką cenę”. Oczywiście mogą one być pewną motywacją, ale… motywacją szkodliwą. Utrwalone i przeniesione w dorosłość będą skutkować ciągłą pogonią na sukcesami i nagrodami. Czy warto sprowadzać do tego piękno życia?
Zwróćmy jeszcze uwagę na negatywny wydźwięk hasła „robisz to jak dziewczynka”. Daje ono do zrozumienia, że przedstawicielki płci pięknej są w jakiś sposób gorsze…
Naprawdę warto uważać na kierowane do dziecka słowa. Nasze perspektywy względem ich znaczenia potrafią być bowiem bardzo odmienne. Wymieńmy więc kontrowersyjne slogany na akceptację i miłość.